Dziś Chiński Nowy Rok - największe święto w tym kraju. I chyba duch wielkiego Mao ruszył w końcu tyłek i wysłuchał błagań milionów towarzyszy, bo dziś nareszcie jest ciepło!!! Alleluja!! :) Wyszedlem rano na śniadanie, na ulicach puściej niż zwykle, ale za to w całym mieście słychać odgłosy wojny. To petardy. Chińczycy maniakalnie odpalają ję wszędzie gdzie się da i to w takich ilościach, że można by tym wysłać na orbitę niejeden statek kosmiczny... W sklepach są całe stosy (naprawdę nie przesadzam) fajerwerków i wszelkich materiałów wybuchowych, a niektóre wyglądają jak laski dynamitu w kolorowym opakowaniu i zapewne taką też mają siłę. Cały czas słychać wybuchy, a w powietrzu unosi się zapach siarki i spalonego papieru. Jedna petarda wybuchła tuż pod moimi stopa
Dziś wieczorem idziemy na wspólną kolację dla nauczycieli, na którą zaprasza dyrektor, a potem w mieście jest wielka parada i jeszcze więcej fajerwerków. Trochę strach wychodzić z domu, bo nigdy nie wiadomo gdzie coś wybuchnie...
1 komentarz:
I tak powstają młodzi terroryści:) od petard się zaczyna...
No chiński nowy rok to z pewnością przeżycie jakich mało..Korzystaj chłopie ,korzystaj:)
Prześlij komentarz